CO ZROBIĆ, ABY UCZNIOWIE POZOSTALI OBOJĘTNI NA TWÓJ WYCHOWAWCZY WPŁYW? Zamiast wstępu


Obiegowe opinie o mocy nauczyciela są bardzo skrajne. Jedni twierdzą, że zależy od nich wszystko, inni, że w ogóle nic.

Wpływ jest zawsze, pytanie brzmi tylko jaki i w jakim zakresie?

Czy spotkałeś na swojej edukacyjnej ścieżce kogoś, kto zostawił bardzo wyraźny ślad w Twoim sercu? Ja tak. I to zarówno taki ślad, o którym nie chcę pamiętać, ale też taki, który pielęgnuję każdego dnia, aby nigdy nie zapomnieć. Miałam takie szczęście, że przez dwa lata uczyła mnie najwspanialsza polonistka jaką znam smile I to właśnie na Niej się wzoruję. Nie pamiętam już konkretnych zajęć, ale wciąż pamiętam radość oczekiwania na nie i te życiowe lekcje, które przemycała nam między gramatyką a ortografią. To dzięki Niej, jestem tu, gdzie jestem.

Marzy mi się, aby taki właśnie wpływ wywierali na swoich uczniów wychowawcy. Moim zdaniem to rola jeszcze ważniejsza niż nauczanie przedmiotu. Jakiegokolwiek, nawet języka polskiego, który przecież jest na każdym egzaminie, po każdym etapie edukacyjnym. Bez niego ani rusz. Ale nadal podtrzymuję, że bez pozytywnego wychowawczego wpływu, to już w ogóle trudno odnieść jakikolwiek sukces. Mój profesor na studiach mawiał: Jesteście belframi życia. Nieważne jakiego przedmiotu nauczacie, ten polski czy matma to tylko środek do celu.

Oczywiście mam tutaj także na myśli rolę rodziców, a w zasadzie przede wszystkim. Ona jest najważniejsza i z żadnym wychowawcą, nauczycielem, edukatorem nie wygra. Jednak nie wszystkie dzieci mają możliwość, aby doświadczyć pozytywnego wsparcia w domu. I w tym momencie widzę naszą rolę.

Stąd właśnie pomysł na projekt Wychowanie do Osobistego Rozwoju, który realizuję wspólnie z Marzeną Kud.


W ramach realizacji projektu pozyskujemy Partnerów i Ambasadorów, którzy wspierają nasze działania. To bardzo szacowne grono, z którym z dumą będziemy Was zapoznawać smile

Pozwólcie, że w tym momencie przedstawię Wam opinię jednego z naszych Ekspertów:

Wychowanie do Osobistego Rozwoju to projekt, który trafia w samo sedno jednej z największych luk edukacyjnych szkolnictwa powszechnego w Polsce. To właśnie rozwój osobisty, a tym samym wsparcie najmłodszych w aktywizowaniu ich potencjału powinno być na pierwszym miejscu edukacji. O ile umiejętności z zakresu liczenia tangensa, czy znajomości stolic państw są istotne, to czy taka wiedza pomoże dzieciom w przyszłości w życiu osobistym?, w przystosowaniu się do zmian?, w spełnianiu marzeń, osiąganiu celów?, albo budowania relacji z tymi, na których im zależy? Tych umiejętności szkoła nie uczy, a to właśnie one są kluczowe, aby każdy z nas mógł wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje i miał tego świadomość już od lat najmłodszych. Dlatego tak ważny temat porusza projekt Wychowanie do Osobistego Rozwoju, który jest obecnie rozwijany. Jako osoba zainteresowana, a również funkcjonująca w branży coachingu i rozwoju osobistego kibicuję, obserwuję i wspieram organizatorki. Liczę, że między innymi przez takie inicjatywy rozwój osobisty najmłodszych będzie standardem.
Inicjator i założyciel Szkoły Umiejętności Miękkich, mgr Artur Maik


Logo naszego projektu to diament z lotu ptaka.
Dlaczego?


Tak jak węgiel może stać się diamentem, tak samo każdy uczeń może zacząć lśnić niepowtarzalnym blaskiem, o ile zadbamy o jego odpowiednią obróbkę.
Tak metaforycznie widzimy pracę wychowawcy, który zdecyduje się na kształtowanie w swoich podopiecznych umiejętności miękkich.

Postanowiłam, że inauguracyjny wpis poświęcę na stworzenie sylwetki wychowawcy, jakim nikt z nas nie chciałby być i jakiego nikt z nas nie chciałby spotkać na swojej drodze.


Jak zostać najgorszym wychowawcą?

  1.  Nie słuchaj swoich uczniów. Traktuj ich jak masę. Nie interesuj się ich życiem, ich sukcesami ani porażkami. Szkoda na to Twojego czasu, przecież masz mnóstwo innych obowiązków. Nikt za Ciebie nie wypełni arkuszy, dziennika itd.

  1.  Nie zapamiętuj szczegółów, które dotyczą tylko ich. Przecież tego jest za dużo. Ty jesteś jeden, a ich trzydziestu! Oni i tak tego nie docenią.

  1.  Nie mów im niczego o sobie. Nie jesteś przecież cząstką tego zespołu. Oni są uczniami, a Ty jesteś nauczycielem. Muszą znać swoje miejsce. Na pewno nie uszanują granicy Twojej prywatności.

  1.  Nie pozwalaj im się sobie zwierzać. Jeśli mówią Ci o tym, że rodzice ich biją albo, że planują popełnić samobójstwo, od razu utnij rozmowę. Poinformuj ich, że Ty nie jesteś od tego. Niech idą do pedagoga szkolnego. A jeśli akurat tego dnia nie ma go w szkole, niech przyjdą do niego innym razem. Kiedyś przecież w końcu przyjdzie do pracy, prawda?

  1.  Nigdy ich nie broń. Jeśli któryś z nauczycieli im coś zarzuca, to znaczy, że ma rację. A nawet jeżeli nie, nie możesz się narażać na to, aby wejść w konflikt z gronem pedagogicznym. Uczniowie kiedyś wyjdą z tej szkoły, a Ty tutaj zostaniesz.

  1.  Nie przygotowuj lekcji wychowawczych. Szkoda na to czasu. Oni tego nie docenią. Poza tym, przecież nikt Cię tego na studiach nie uczył. Ty nauczasz swojego przedmiotu. Wykorzystaj zajęcia wychowawcze na usprawiedliwienia i uzupełnianie dziennika, przecież to właśnie leży w Twoich obowiązkach jako wychowawcy, prawda? To z tego Cię dyrektor rozlicza w pierwszej kolejności. A jeśli już koniecznie chcesz przeprowadzić jakieś zajęcia, zrób dodatkową lekcję swojego przedmiotu. To z pewnością wyjdzie na korzyść Tobie i uczniom.

  1.  Jeśli Twoja klasa ma przygotować jakąś akademię, masz tak naprawdę dwa wyjścia. Albo ich zostaw z tym zadaniem i w niczym nie pomagaj. Nie przychodź na próby, bo to strata czasu, którego Ci nikt nie wróci. Oni przecież na każdych zajęciach pozalekcyjnych są bardzo niezdyscyplinowani i będziesz się tylko denerwował. Te ich ciągłe rozmowy o wszystkim i o niczym, nieuzasadnione wybuchy śmiechu... Wiesz, co mam na myśli. Ile w tym czasie mógłbyś kartkówek sprawdzić! Pewnie się tym zadaniem na tyle zniechęcą, że już drugi raz się go nie podejmą.

Albo im wszystko podaj na tacy. Jeśli chcesz uczestniczyć w próbach, nie pozwól im o niczym decydować. Niech nie myślą, że mają tutaj na coś wpływ. Samostanowienie, decyzyjność czy poczucie sprawczości, to jest dobre, ale dopiero w życiu dorosłym, nie dla małolatów. Pamiętaj, tylko Ty tutaj rozdajesz karty.

  1.  Nie chwal, bo się zepsują. Najgorsze co możesz zrobić, to doceniać ich pracę, nawet wtedy, gdy rezultaty nie są zadowalające. W ten sposób wychowasz nieudaczników, łasych na pochwały. Nie będą zdolni do pracy. Tylko krytyka motywuje, bo pokazuje braki. Wtedy uczeń wie, nad czym pracować. O tym, co potrafi, nie warto mówić.

  1.  Zebrania rodziców traktuj jak konieczny obowiązek. Oczywiście należą do Twoich zadań wychowawcy i musisz je przeprowadzić, ale nie angażuj się w jakieś twórcze przygotowania czy budowanie relacji. Po co Ci to? Pamiętaj, że jak dasz im palec, będą chcieli jeszcze więcej. Wejdą Ci na głowę, będą dzwonić wieczorami, opowiadać o swoich rodzinnych tragediach. Masz przecież własne problemy!

  1.  I najważniejsze – nie organizuj jakichkolwiek wycieczek. Broń się przed tym, jak przed ogniem. To najlepsza okazja do spoufalania się z wychowawcą. Po takim wypadzie już nic nigdy nie będzie takie samo. Za dużo dowiesz się na ich temat, i co wtedy? Dochodzi jeszcze dodatkowy problem nocleg z rodzicem w jednym pokoju. Przecież to uwłaczające. Stracisz swój autorytet bezpowrotnie.

 

Tytuł artykułu brzmi „Co zrobić, aby uczniowie pozostali obojętni na twój wychowawczy wpływ?” . Odpowiedź jest jedna – bądź na nich obojętny.



Przyznam, że jak przeczytałam ten zestaw „dobrych rad”, aż mi samej skóra ścierpła. Ja to napisałam? Naprawdę? wink

Myślisz pewnie, że zastosowałam hiperbolę?
Nie. Takie opinie można usłyszeć naprawdę. Czasami nie wprost, ale to czuje się przez skórę. Sama tego doświadczyłam.
I to nie są odosobnione przypadki.
Mam świadomość, że prawdopodobnie niektórzy poczują się zdegustowani, ale sami wiecie, że przecież tak bywa.
Na szczęście tylko bywa.

Projekt „Wychowanie do Osobistego Rozwoju” poza szerzeniem idei samodzielnego rozwoju wśród uczniów, ma na celu przekonanie nauczycieli, że warto być zaangażowanym wychowawcą.

Zdaję sobie sprawę, że w programie będą uczestniczyć głównie nauczyciele, którzy wiedzą o tym doskonale, bo tylko tacy szukają nowych inspiracji, nowych rozwiązań.

Ale jednocześnie wiem, że właśnie Wy, Ci zaangażowani, Ci z pasją, musicie nie raz się borykać z niezrozumieniem otoczenia, z ignorancją, ironią i umniejszaniem… Wiem, jak to boli. Wiem też jak dużo trzeba mieć siły, aby się temu nie poddać, bo trudno jest walczyć samemu.

Ale koniec z tym! WdOR to nie tylko zestaw artykułów i scenariuszy lekcji. To społeczność wyjątkowych nauczycieli, szalonych wychowawców, którzy zasypiają z myślą o swoim powołaniu i z taką samą myślą się budzą. Nie myl tego z pracoholizmem. Temu mówimy stanowczo nie! Nie chcemy się wypalić. My lubimy balans.


Ale chcemy płonąć, aby móc innych zapalić!


Dziękujemy Ci, że jesteś z nami smile


Jeśli masz jakieś przemyślenia na temat wychowawczego wpływu nauczyciela, proszę, podziel się tym w komentarzu. To dla nas bardzo ważne. Chcemy, aby ten projekt tętnił życiem smile



Katarzyna

Autorka bloga