O ZAGROŻENIACH POZYCJI SIEDZĄCEJ, O KONSEKWENCJACH BRAKU RUCHU I O TYM, ŻE W SZKOLE KAŻDY MUSI BYĆ KWADRATOWY – wywiad z Fizjoterapeutą Danielem Kawką


Danielu, przyznam, że jestem pod wrażeniem Twojej działalności. Jesteś fizjoterapeutą i to nie takim zwykłym fizjoterapeutą. Ty nie tylko leczysz, ale edukujesz swoich pacjentów. I to na szeroka skalę. Stworzyłeś wyjątkowy gabinet Fizjo-Pasję. Na swojej stronie umieszczasz sporo bezpłatnych materiałów i praktycznych porad.

Jednym z Twoich celów jest rozwinięcie edukacji zdrowotnej w szkole. Użyłam słowa „rozwinięcie”, a powinnam w zasadzie powiedzieć – zainicjowanie, bo tego, co jest obecnie, edukacją zdrowotną nazwać nie można. Jak wiesz, to także jeden z priorytetów mojej działalności i nawet nie masz pojęcia, jak ogromnie cieszy mnie Twoje wsparcie. Poza dietą dla mózgu zwracam uwagę na fitness dla mózgu i Dennisona.


1. Czy mógłbyś powiedzieć, z punktu widzenia fizjoterapeuty, dlaczego temat gimnastyki śródlekcyjnej nie powinien wzbudzać tylko pobłażliwych uśmiechów, ale stanowić nieodłączny element każdej lekcji?

Z mojego punktu widzenia nie wyobrażam sobie, żeby temat gimnastyki śródlekcyjnej mógł budzić u kogoś jakiekolwiek pobłażliwe uśmiechy. Żyjemy w czasach, w których niektóre badania wskazują, że nawet 75% dzieci ma wady postawy. Do tego uczniowie z wiekiem są coraz mocniej przeciążeni materiałem, zadaniami domowymi, zajęciami pozalekcyjnymi, itp. Brak w tym wszystkim czasu na higienę mózgu (dieta, ćwiczenia relaksacyjne, itp.) o której dużo u siebie piszesz, oraz na dbanie o układ ruchu.

Ciało człowieka jest niezwykle wszechstronnie rozwinięte ruchowo. Niestety od kilkudziesięciu lat, czyli od początku rewolucji edukacyjnej, dzieci coraz więcej przebywają w pozycji siedzącej, która zagraża ich zdrowiu.

Naukowcy stwierdzili, że siedzenie jest w obecnych czasach tym, czym było palenie papierosów pod koniec XX wieku. Brytyjczycy wyliczyli, że obniżona aktywność fizyczna kosztuje co roku państwo 20 miliardów funtów. Badacze stwierdzili, że godzina uprawiania sportu dziennie nie niweluje konsekwencji związanych z kilkugodzinnym siedzeniem. Jest to nadal zbyt duża dysproporcja. Nasz organizm dostosowuje się do aktywności, która jest dominująca. Receptą może być regularne rozciąganie się, które wykonywać można nawet w biurze lub szkole. Proszę mi uwierzyć, że nawet siedząc w biurze, można wiele zrobić dla swojego zdrowia, a początkowe „zmuszanie” się do ruchu przejdzie w przyjemny nawyk!


2. W kręgu nauczycieli i edukatorów coraz głośniej się mówi o odkrzesłowieniu uczniów. I to cieszy. Ale nie oszukujmy się, nadal jest tak, że większość czasu uczniowie spędzają przy stolikach. Jak siedzieć, aby nie nadwyrężać kręgosłupa? Mógłbyś udzielić kilku wskazówek? Na co, my – rodzice, nauczyciele, powinniśmy zwracać uwagę?

Osobiście nie wierzę w to, że istnieje coś, co można byłoby nazwać prawidłową pozycją siedzącą. Każda wymuszona pozycja statyczna (stanie, siedzenie, m.in.), która będzie utrzymywana regularnie dłużej niż kilkadziesiąt minut dziennie jest szkodliwa dla naszego ciała. Wszystkie systemy naszego organizmu wspomagane są przez aktywność układu ruchu. Naprzemiennie kurczące się i wydłużające mięśnie działają jak pompa ssąco tłocząca rozprowadzająca substancje odżywcze po naszym ciele (w tym do mózgu) i odprowadzająca produkty uboczne przemiany materii.

Nasz kręgosłup to w gruncie rzeczy bardzo wytrzymała konstrukcja i naprawdę trzeba się postarać, aby go uszkodzić. Krążek międzykręgowy jest w stanie znieść obciążenie sięgające nawet jednej tony. Problem pojawia się, gdy w dłuższym przedziale czasowym kumuluje się wiele mikrouszkodzeń. Należy zwrócić uwagę, że w pozycji siedzącej obciążenie na kręgosłup jest aż o 40% większe niż podczas stania.


Na pewno ważną wskazówką dla rodziców i nauczycieli powinno być to, żeby zachęcali oni dzieci do robienia sobie przerw od siedzenia.
Oczywiście w zależności od wieku, taką 5-10 minutową przerwę każdy wykorzysta w trochę inny sposób. Nastolatkowie powinni znać podstawy rozciągania się i pracy z własnym ciałem i oddechem. Właśnie o ćwiczeniach oddechowych nie można zapominać, ponieważ pracująca przepona dzięki swoim przyczepom do odcinka lędźwiowego odżywia krążki międzykręgowe oraz wspomaga pracę narządów wewnętrznych. Niestety podczas siedzenia jest ona cały czas uciśnięta i ma ograniczoną ruchomość. Praca z oddechem pozytywnie wpływa również na radzenie sobie ze stresem i kontrolę emocji.


3. Jestem przekonana, że ruch wpływa na intelektualny rozwój dzieci, a także na większą wydajność umysłową u dorosłych. W trosce o kreatywność naszych podopiecznych warto byłoby wprowadzić choćby kilka ćwiczeń z ruchem naprzemiennym na wstępie każdej lekcji. Ale to głos tylko jakiejś tam polonistki. Gdybyś poparł to swoim autorytetem, byłabym Ci wdzięczna smile

Badania wyraźnie wskazują, że po umiarkowanej aktywności fizycznej nasz mózg sprawniej funkcjonuje. Nie wyobrażam sobie, żebym musiał powrócić do czasów, gdzie siedzę przez pół dnia, a co 45 minut mam tylko chwilę przerwy, która jest nawet za krótka na to żeby coś zjeść i się napić. Zresztą bardzo często zwracasz uwagę na swoim blogu na wpływ diety na nasz mózg. Istotne jest również to, czy możemy spożyć posiłek nie spiesząc się. Na drobne formy rozciągania nie ma już wtedy czasu, dlatego uważam, że bardzo istotne jest, aby dzieci minimum dwa razy w ciągu lekcji mogły się porozciągać choćby po 60 sekund. Nie sądzę, aby istotnie wpłynęło to na przebieg lekcji, a wręcz uważam, że korzystniej wpłynęłoby na koncentrację uczniów. W końcu najlepiej zapamiętujemy to, co jest na początku i na końcu, więc krótkie przerwy powinny korzystnie wpłynąć na jakość przyswajanego przez dzieci materiału.


4. Misją mojego bloga jest między innymi propagowanie fitedukacji (tak ją sobie roboczo nazwałam). Wiem, że jesteś tatą dwójki maluszków smile Co powiedziałbyś na to, gdyby Twoje dzieci mogły brać udział w takich zajęciach?

Uważam, że od początku podstawówki, do zakończenia szkoły średniej, czyli przez m.in. 12 lat, dzieci uczą się wielu niepotrzebnych rzeczy, które zupełnie nie pasują do potrzeb otaczającego nas świata. Jeżeli ktoś będzie wybitnie uzdolniony z zakresu historii, literatury, czy matematyki, to na pewno na własną rękę będzie rozwijał te zainteresowania, potrzebuje na to tylko wolnego czasu. Na pewno nie będzie go trzeba do tego zmuszać!

Brakuje jednak we współczesnej szkole zagadnień istotnych dla każdego człowieka, takich jak m.in. edukacja finansowa, czy wspomniana edukacja zdrowotna. Sytuacje wykorzystują banki, pożyczkodawcy, fast foody, firmy farmaceutyczne, itd. Korzystają również fitness kluby, które próbują udowodnić, że zorganizowane zajęcia są jedyną szansą na utrzymanie dobrego zdrowia. Pamiętać jednak należy, że 2-3 godziny aktywności fizycznej w tygodniu to zdecydowanie za mało. Dlatego potrzebna jest w szkole edukacja na temat tego co jeść, jak się rozciągać, jak ćwiczyć, itd.

Na pewno lepiej, że ludzie się ruszają, niż mieliby siedzieć w domu, natomiast nie jestem zwolennikiem dodatkowego przebywania w zamkniętych pomieszczeniach. Nie jest to naturalne dla człowieka, który potrzebuje świeżego powietrza, światła słonecznego, chodzenia po nierównym podłożu i kontaktu z otaczającą nas naturą.


5. A co powiedziałabyś na to, gdyby chociaż część szkolnych zajęć odbywała się na świeżym powietrzu? Takie górnolotne marzenie wink, ale może kiedyś się spełni. Ostatnio wiele dobrego dzieje się w edukacji. I nie mówię tutaj o reformie wink Nawiązuję do działalności wielu niesamowitych nauczycieli, których miałam okazję poznać podczas pracy nad blogiem. Już w wielu szkołach to się dzieje smile

Przebywanie na świeżym powietrzu uważam za absolutną konieczność. Zauważono to chyba w skandynawskich szkołach? Poza korzyściami czysto zdrowotnymi należy też zwrócić uwagę, że nasz mózg lepiej rozwija się gdy ma urozmaicone środowisko zewnętrzne. Zauważono to podczas badań nad opracowaniem skuteczniejszych programów rehabilitacyjnych dla osób po uszkodzeniu ośrodkowego układu nerwowego (m.in. po udarze mózgu lub urazie czaszkowo-mózgowym).


6. Dlaczego według Ciebie czasem warto być jak dziecko? Wiem, że jesteś tego zdania. Czy łączysz jakoś tę postawę z ideą poznawania świata, nieprzymuszonego rozwoju? Pytam Cię o to, bo bardzo mocno wierzę w to, że każde dziecko jest geniuszem. Że każde ma wrodzoną chęć uczenia się nowych rzeczy, tylko potem niestety szkoła tę chęć zabija.

Szkoła nie jest niestety zbyt przyjaznym miejscem dla kreatywnych dziecięcych mózgów. W szkole każdy musi być kwadratowy. Pod kątem fizjoterapii uważam, że warto naśladować dzieci, ponieważ nie są one skrępowane żadnymi społecznymi ograniczeniami. Rozciągają się, biegają, wiercą, bekają dokładnie wtedy, kiedy mają na to ochotę. Dorosłym coraz więcej rzeczy nie wypada robić, przez co cierpi nasze ciało, ponieważ musimy siedzieć prosto, nie wolno nam ziewać (co też jest formą rozciągania i treningu przepony), itd. 

Dorośli wymyślają coraz to bardziej skomplikowane formy aktywności fizycznej, w czym prym wiodą kluby fitness, ale nie mają opanowanych podstaw. Coraz częściej spotkać można kogoś kto ma problemy z wykonaniem m.in. pełnego przysiadu, staniem na jednej nodze lub kucnięciem na piętach. Dzieci te elementy trenują cały dzień, … aż do momentu kiedy muszą iść do szkoły.

Należy pamiętać, że jeżeli przez dłuższy czas nie używamy w pełnym zakresie jakiegoś ruchu, to ulega on ograniczeniu. Tak się właśnie dzieje z całym ciałem jeżeli posadzimy je na dłuższy czas na krześle. Ograniczeniu ulega m.in. wyprost w stawach biodrowych (które są cały czas zgięte), zgięcie w stawach barkowych (ponieważ nie sięgamy ponad głowę), ruchy w stawach skokowych i w przestrzeniach między kośćmi śródstopia (ponieważ stopa nie musi adaptować się do zmieniającego się podłoża).


7. Tę chęć uczenia się zabija także szkolny stres. Doświadczył tego chyba każdy z nas. Czy fizjoterapia jest w stanie coś w tej kwestii zadziałać? I czy stres ma coś wspólnego z nieprawidłową sylwetką?

Przeprowadzono kiedyś eksperyment, w czasie którego zrobiono zdjęcie mężczyźnie, który niespodziewanie usłyszał wystrzał pistoletu. Jego ciało przyjęło charakterystyczną sylwetkę, z wysuniętą głową i barkami, oraz obniżonymi żebrami w celu osłonięcia wrażliwych narządów wewnętrznych. Niemal identyczną postawę przyjmujemy siedząc wiele godzin. Mózg odbiera, że skoro przez większość dnia przebywamy w pozycji obronnej, to jesteśmy w stanie zagrożenia, co jeszcze mocniej potęguje odczuwanie stresu i negatywnych emocji.

Przewlekle utrzymujący się stres jest bardzo niebezpieczny i niesie negatywne konsekwencje dla wszystkich układów naszego organizmu (sfery uczuciowej, płciowej, intelektualnej, układu ruchu, itd.). Dużo łatwiej ze stresem radzą sobie zwierzęta żyjące na wolności. One nie doświadczają długotrwałego stresu. Roślinożerca zaatakowany przez napastnika, albo ginie, albo bezpośrednio po zagrożeniu wprowadza ciało w swego rodzaju drgawki, które ułatwiają pozbycie się negatywnych napięć. Ludzie potrafią żyć w stresie latami, nie potrafiąc jednocześnie radzić sobie z negatywnymi emocjami. Dla ciekawostki dodam, że np. u zebr, które narażone są na długotrwały stres podczas przewożenia pomiędzy ogrodami zoologicznymi, zaobserwowano wystąpienie wrzodów żołądka, które nie pojawiają się u przedstawicieli tego gatunku żyjących na wolności.

Doktor Nadine Burke Harris, pediatra z San Francisco zauważyła, że u dzieci, które narażone są na traumatyczne przeżycia, takie jak np. nadużycia fizyczne, zaniedbanie, czy życie z członkiem rodziny uzależnionym od narkotyków lub alkoholu, częściej występuje m.in. astma, bóle brzucha lub głowy, oraz nadpobudliwość psychoruchowa. Z tego powodu w jej klinice dzieci mają fachową pomoc i doradztwo m.in. w zakresie: snu, mindfulness, odżywiania, ćwiczeń oraz zdrowych relacji rodzinnych.

Niedawno udowodniono, że negatywne emocje zapisywane są w postaci napięć w sieci powięziowej, czyli tkance łącznej, która otacza m.in. mięśnie, narządy wewnętrzne oraz nerwy i nadaje unikalny kształt naszemu ciału. Profesjonalny masaż, który nosi nazwę rozluźniania mięśniowo-powięziowego jest w stanie zmieniać kształt powięzi, która jest plastyczna, a tym samym ułatwia walkę ze stresem.


8. Tyle wartościowych treści poruszasz, że aż trudno mi wybrać te najistotniejsze kwestie. Każde zdanie jest ważne! smile Pozwól, że dotknę teraz tematu, który najbardziej mnie poruszył, gdy przygotowywałam się do naszej rozmowy. Jesteś prezesem niesamowitej
Fundacji – Kuloodporni. Dodam, że mieści się ona w Bielsku-Białej, z czego jestem ogromnie dumna. Podziwiam takie inicjatywy! Gdy oglądałam wypowiedzi dzieciaków, którym zmieniasz życie, nie mogłam powstrzymać łez. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na ten temat?

Na ten moment z Fundacją współpracuje grupa wykwalifikowanych trenerów, fizjoterapeutów oraz psycholog sportowy. Jednym z naszych głównych celów jest rzeczywiście zmiana życia osób po amputacji, głównie poprzez wzmacnianie pewności siebie wśród naszych zawodników. Trenują również u nas dzieci z całego województwa śląskiego w przedziale wiekowym 7-13 lat i nie wyobrażamy sobie, żeby byli postrzegani przez swoich rówieśników przez pryzmat niepełnoprawności. W końcu to właśnie juniorzy Kuloodpornych Bielsko-Biała latają po świecie na zgrupowania (w zeszłym roku byli w Irlandii, w tym we Włoszech), oraz mają realną szansę na grę w Reprezentacji Polski.


9. Czego Ty się nauczyłeś od Kuloodpornych? Co Tobie osobiście daje prowadzenie fundacji non profit? Całym sercem popieram inicjatywy pozarządowe. Swego czasu współpracowałam z Bielskim Stowarzyszeniem Artystycznym „Teatr Grodzki” i z Centrum Wolontariatu w Bielsku-Białej. Zawsze byłam ciekawa, co czują prowadzący tego typu organizacje.

Trudno mi powiedzieć co czują inni, ponieważ jest obecnie swego rodzaju moda na zakładanie organizacji pozarządowych. Większość korporacji zakłada swoje Fundacje w celu ocieplenia wizerunku. Swego czasu ubiegałem się u takich podmiotów o pomoc, ale słyszałem, że jesteśmy „za mało korporacyjni”. Obecnie głównie dbam o relacje z lokalnymi przedsiębiorcami, którzy rozumieją ideę społecznej odpowiedzialności biznesu.

Fundację założyłem m.in. dlatego, że jako fizjoterapeuta zauważyłem, że osoby niepełnosprawne zbyt często przerzucają odpowiedzialność na innych (lekarza, rodzinę, fizjoterapeutę, itp.). Zależało mi na stworzeniu drużyny, która pokazywać będzie, że aby coś osiągnąć należy ciężko pracować, a sztab szkoleniowo-medyczny pełni głównie rolę pomocniczą. Myślę, że to się udało, ponieważ w naszej organizacji trenują osoby, które ciężko zakwalifikować jako niepełnosprawne, my zresztą wewnętrznie takiego stwierdzenia nie używamy. Nasi zawodnicy trenują trzy razy w tygodniu na boisku, do tego dochodzą zajęcia na siłowni i odprawy taktyczne. Podczas pojedynczej sesji treningowej przebiegają o kulach nawet po ponad 7 km. Pytanie kto jest bardziej niepełnosprawny? Nasi zawodniczy, czy osoba, która ma problem zrobić przysiad i przejść bez zadyszki 500 metrów do sklepu?


Prowadzenie Fundacji jest też znakomitą okazją do poznania niezwykłych ludzi, którzy chcą zmieniać świat. Utkwiło mi w pamięci pewne przysłowie mówiące o tym, że żeby zmieniać świat nie trzeba być bogatym, wystarczy zmienić jedną osobę. Generalnie uważam, że za dużo polegamy na politykach, a  za mało liczymy na siebie. Niedoceniane są trochę małe organizacje działające na rzecz lokalnych społeczności, natomiast w nich jest siła, ponieważ są najbliżej ludzi!

Tym przedsięwzięciem zajmuję się też na pewno ze względu na moje dzieci, aby pokazać im, że w życiu liczy się konkretne działanie, a nie obiecywanie, narzekanie i czekanie aż ktoś zrobi coś za nas. Dzięki Kuloodpornym nauczyłem się również doceniać to co mam, czyli zdrowie, pracę i rodzinę. Nic mi więcej nie potrzeba.


10. Jestem pewna, że nasi czytelnicy będą chcieli w jakiś sposób wspomóc Twoją Fundację. Co moglibyśmy zrobić?

Mamy wsparcie finansowe ze strony Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej oraz firm z Polski i zagranicy, tak więc na ten moment najlepszą formą wsparcia ze strony kibiców byłoby bezpośrednie kibicowanie nam podczas treningów, meczów pokazowych i turniejów Mistrzostw Polski. Osobista obecność jest dla naszych zawodników najważniejsza!


Jednym z celów naszej organizacji jest popularyzacja i zmiana postrzegania sportu osób niepełnosprawnych przez społeczeństwo, dlatego miło nam będzie jeżeli ludzie będą opowiadać o nas swoim znajomym. Tym bardziej, że w każdym momencie otwarci jesteśmy na nowych zawodników, w tym dzieci.


Danielu, długo zastanawiałam się nad tym, w jakich słowach podziękować Ci za tę rozmowę. Podziwiam Twoje oddanie ideom, w które wierzysz. Dziękuję Ci za rzetelne podejście do każdego pytania, za ten zastrzyk wiedzy i pozytywnych emocji smile Wierzę w to, że Twoja opinia będzie dla wielu ważną inspiracją. Jeśli będzie więcej takich osób jak Ty, nieuchronnie przyjdzie nowe, lepsze jutro dla polskiej edukacji smile


Drogi Czytelniku, jeśli lektura tego wywiadu okazała się dla Ciebie wartościowa, proszę Cię, poślij go dalej. Jestem pewna, że tym prostym gestem, możesz odmienić czyjeś życie na lepsze. Dziękuję Ci za to
smile

 

                                                                                                                               

 

Katarzyna

Autorka bloga