„POSIADAJĄC UMIEJĘTNOŚCI SPRZEDAŻOWE, JESTEŚMY W STANIE ZAFASCYNOWAĆ NASZYCH UCZNIÓW” - wywiad z Kamilą Rowińską


Ponad rok temu przez przypadek, choć nie wierzę w przypadki, obejrzałam jeden z filmików na YouTube, w którym zobaczyłam młodą, pełną energii charyzmatyczną kobietę. Mówiła z takim żarem i pasją, że oczarowała mnie od pierwszych kilku zdań. Wiedziałam, że to będzie początek naszej wspólnej drogi.

Kamila Rowińska jest coachem, trenerem, przedsiębiorcą, a przede wszystkim chodzącą inspiracją. Potrafi zarazić swoim optymizmem i pewnością siebie. Najcenniejsza jest jednak Jej skuteczność. Ona nie sprzedaje tylko myślenia życzeniowego, jakie możemy znaleźć w pierwszym lepszym poradniku, ale oferuje konkretne metody, które, jeśli się je zastosuje, działają cuda.

Moja podróż z Kamilą Rowińską miała już kilka etapów. Znam wszystkie Jej materiały, które są dostępne w Internecie, przeczytałam wszystkie książki i byłam na Jej flagowym szkoleniu Kobieta Niezależna. Ta rozmowa jest właśnie owocem naszego spotkania we Wrocławiu.

Wspólnie z Marzeną Kud, współautorką naszego projektu Wychowanie do Osobistego Rozwoju, postanowiłyśmy zaprosić Panią Kamilę do pełnienia honorowej roli Ambasadora. Dzień, w którym wyraziła swoją zgodę, zapamiętamy na długo smile To dla nas zaszczyt.

Zapraszamy do lektury wywiadu, w którym jest sporo cennych rad dla nauczycieli.


1.
 
Nasz projekt zakłada, że już 10. letni uczniowie będą uczestniczyli w zajęciach rozwijających umiejętności osobiste takie jak asertywność, decyzyjność, praca w zespole. Co Pani myśli o takim pomyśle jako coach i mama dwójki dzieci?

Myślę, że jeżeli dziecko do 10. roku życia jeszcze się nie nauczyło asertywności od rodziców, rozumianej jako szczere wyrażanie swoich uczuć bez intencji ranienia innych osób, to szkoła jest idealnym miejscem, w którym powinno się tego nauczyć. 

Warto jest, aby w szkole dzieci nie tylko uczyły się dodawać, mnożyć i rozpoznawać rzeki na mapie, ale też aby przede wszystkim miały możliwość zdobycia kompetencji, które są potrzebne do codziennego życia. Czyli asertywność, zdecydowanie. Jeżeli są ćwiczenia dotyczące decyzyjności, które pomogą dzieciom podejmować decyzje, to oczywiście jak najbardziej. No i pracy w zespole, bo tak naprawdę przez resztę życia przyjdzie nam pracować w zespole. Moim zdaniem nawet dziesięcioletni uczniowie powinni wziąć udział w takich warsztatach.

Ponieważ moje dzieci chodzą do szkół prywatnych, to starszy syn, który dzisiaj ma 12 lat, brał udział w zajęciach psychologicznych w jego szkole. Między innymi był tam poruszany temat asertywności. Jestem bardzo wdzięczna, że moje dziecko mogło brać udział w tego typu zajęciach.


2. Cieszymy się, z tego, że takie warsztaty już się dzieją smile
 Mamy nadzieję, że nasz projekt, a od września tego roku także nasza książka, przyczynią się do ekspansji rozwoju osobistego wśród dzieci i młodzieży. Jesteśmy ciekawe, co Pani sądzi o wprowadzeniu do edukacji elementów coachingu (itd. koło życia, formułowanie celu smart, metafora) i tutoringu (chodzi nam o pracę na mocnych stronach ucznia), jako narzędzi wspomagających nauczanie?

Popieram smile To nie są tylko narzędzia wspomagające nauczanie, ale w ogóle funkcjonowanie. Koło życia, opracowane w formie dla dzieci, zdecydowanie pomoże im podjąć działanie. Przy czym zakładam, że koło życia musi być dopasowane do wieku i powinny się w nim znajdywać obszary, na które dziecko ma wpływ. Standardowe narzędzie zawiera takie cząstki jak karierę czy środowisko, według mnie dziecko takich nie powinno mieć.

Formułowanie celu, jak najbardziej, itd. sportowego czy związanego z nauką albo organizacji jakiegoś wydarzenia, które dzieci mogłyby w szkole zorganizować. Mogliby takie wyzwanie rozpisać przy użyciu podstawowego modelu coachingowego, co byłoby doskonałym treningiem na przyszłość, który pozwoliłby im lepiej funkcjonować w dorosłym świecie.

Zdaję sobie sprawę, że niektóre osoby, które będą czytały ten wywiad, powiedzą – no a gdzie jest miejsce na dzieciństwo, gdzie jest miejsce na spontaniczność, itd.

Wyprzedzając, uczenie dzieci funkcjonowania w oparciu o wytyczanie celu nie zabiera im spontaniczności, a oszczędza wielu rozczarowań. To bolesne doświadczenie, gdy wytyczone cele nie są osiągalne i jestem pewna, że dzieci głęboko przeżywają takie niepowodzenia. Zatem stosowanie tego typu ćwiczeń, jak najbardziej może pomóc im wzrastać, a wręcz chronić ich przed tym, żeby nie tworzył się taki moment, w którym przestaną wierzyć w siebie, ponieważ nie osiągają celu. A nie osiągają, gdyż nikt ich nie nauczył, w jaki sposób realnie je wytyczać i przygotowywać się do ich realizacji.

Tutoring i praca na mocnych stronach jest wykorzystywana w wielu szkołach już teraz. Według mnie to ważne, aby głównie koncentrować się na mocnych stronach, po to, żeby je jeszcze bardziej wzmacniać i aby w efekcie taki uczeń mógł wejść na poziom mistrzowski w przyszłości.


3. 
Tak, to bardzo ważne. Ale przyznamy, że my takiego podejścia w naszych szkolnych latach doświadczałyśmy sporadycznie. Jakie są Pani wspomnienia z tego okresu? Czy mogłaby Pani przywołać w pamięci nauczyciela, którego wpływ był bardzo znaczący dla Pani życia? Jeśli tak, to co o tym zadecydowało? Jakie jego cechy, jaka postawa?

Niektórych nauczycieli wspominam dobrze, ale są w mojej pamięci także tacy, którzy nie powinni być nauczycielami, bo tak naprawdę działali na niekorzyść dziecka. Pamiętam wielu pedagogów, czy to ze szkoły średniej czy ze szkoły podstawowej, którzy prezentowali postawę wymagającą, ale też wzmacniającą. Mieli łatwość komunikacji i zjednywania sobie młodych ludzi. Z jednej strony rozumieli nas jako uczniów, rozumieli nasze potrzeby, to, że jesteśmy dziećmi, że jesteśmy roztrzepani. Albo gdy byliśmy nastolatkami, rozumieli, że imprezy są ważne dla nas albo, że ktoś się właśnie zakochał i przeżywa teraz ważne sprawy i nie ma czasu się w tym momencie zastanawiać nad rachunkowością wink Jednocześnie w kluczowych kwestiach byli wymagający i bardzo cierpliwi.


Najgorzej wspominam takich nauczycieli, którzy na samym początku nie budzili autorytetu, byli wewnętrznie słabi i bali się uczniów. Przez taką postawę nie budowali relacji opartej na przywództwie, na byciu liderem.
Sami doprowadzali do tego, że nie byli szanowani. Na początku byli ulegli, a z czasem dochodziło z ich strony do zachowań agresywnych. Sięgali po kary, uwagi, groźby, jedynki, tak jakby chcieli po prostu w ten sposób nas wytresować. Ale nie było w tym wszystkim, w nas, uczniach, szacunku do takiego nauczyciela, ani ciekawości czy poważania. Z pewnością takich nauczycieli nie podziwialiśmy.


4. Obie jesteśmy zdania, że marketing w szkole jest konieczny, że tylko przedsiębiorczy nauczyciel może być liderem. Często podkreślamy na swoich blogach, że nauczyciel to sprzedawca. Czy mogłaby Pani wskazać konkretne techniki sprzedażowe, które według Pani – mistrzyni sprzedaży – są dla każdego pedagoga niezbędne?

Ja osobiście nie jestem fanem technik sprzedaży, pomimo tego, że szkolę w tym zakresie wink Unikam po prostu tego określenia. Co ze swojej strony mogę przekazać nauczycielom to to, żeby wyobrazili sobie, że mają swoje zajęcia sprzedać uczniom, a uczniowie mają je kupić. Za pieniądze albo za jakiekolwiek inne rzeczy. Niech sobie wyobrażą, w jaki sposób by to zrobili. Szkoła ma to do siebie, że uczeń musi do niej chodzić, w związku z czym istnieje taka ułuda, że cokolwiek będzie na tej lekcji, to wystarczy. A gdyby tak nauczyciel miał sześciolatkowi czy ośmiolatkowi sprzedać wiedzę, a on miał mu czymś zapłacić za taką usługę? Jak wtedy opowiadałby mu o tym przedmiocie? Tylko mając umiejętności sprzedażowe jesteśmy w stanie zafascynować naszych uczniów.


Ja do perfekcji opanowałam język korzyści. Pokazuję ludziom, jakie będą mieli profity z tego tytułu, że nauczą się ode mnie sprzedawania, budowania zespołu czy czegokolwiek innego. I to jest coś, co poleciłabym nauczycielom, żeby powiedzieli dzieciom, jakie odniosą korzyści z tego tytułu, że będą tego przedmiotu się uczyć. Nawet jeżeli to nie będzie na szóstki, to na takim wystarczającym poziomie. 

Istnieje takie przekonanie, że tego czego się uczymy w szkole, w zasadzie nie potrzebujemy. Ja jako dziecko miałam wiele przedmiotów takich, co do których celowości w ogóle nie byłam przekonana wink Nie potrafiłam spojrzeć szerzej na ten kontekst życiowy, nie umiałam przyjąć perspektywy dorosłej osoby. Oczywiście wytłumaczenie typu – jak się tego nie nauczysz, to nie zdasz, albo jak się tego nie nauczysz, to nie będziesz mieć później dobrej pracy, to nie są wystarczające argumenty. Ja bym opowiadała o tym znacznie szerzej. Szukałabym korzyści dla uczniów z tego, że będą mieli wiedzę z zakresu przedmiotu, którego ja nauczam.


Pani Kamilo, serdecznie dziękujemy za tę rozmowę i za kolejne cenne lekcje. Poznanie Pani osobiście było dla nas ważnym wydarzeniem smile smile

Są takie spotkania, które zmieniają życie, to było jedno z nich!

 

                                                                                                                               

 

Katarzyna

Autorka bloga