„NIE MA ZIEMI DLA ZAKOCHANYCH” – ÓSMY DZIEŃ TYGODNIA MARKA HŁASKI PODCZAS DYSKUSJI NA LEKCJI JĘZYKA POLSKIEGO, cz. 1.


Kiedy pierwszy raz przeczytałam tę historię, nie mogłam myśleć o czymś innym przez najbliższy tydzień. Czułam tak ogromny smutek, że trudno mi było nawet rzucić się w wir nowej lektury. Miałam wtedy kilkanaście lat. Nadal pamiętam to uczucie. Już więcej nie wróciłam do tej książki, aż do teraz. Dzisiaj moje doznania są nieco inne, jednak żal nadal jest obecny.

Dlaczego chciałabym wykorzystać „Ósmy dzień tygodnia” w szkole? Ponieważ dzięki tej lekturze zawsze wiedziałam, czego absolutnie nie chcę doświadczyć, a to dla młodego człowieka istotna wskazówka.

Co zrobić, by się nie zatopić w smutku? Przeczytać tę książkę wspólnie z kimś, kto mógłby ją wyjaśnić. Ja wiele lat temu zrobiłam to na własną rękę i nie chciałabym, aby moi uczniowie tego doświadczyli.


Poza tym, „Ósmy dzień tygodnia” jest zbyt ważną pozycją, aby móc przejść obok niej obojętnie.
Dotyka najczulszych strun ludzkiej duszy, zmienia wizję przyszłości, porusza tematy tabu, jest wiarygodna, proponuje wachlarz możliwości wielu zagadnień do ważnych dyskusji, wykracza poza schematy, jest niewielkich rozmiarów, więc każdy uczeń ma ją szansę przeczytać, czy można od szkolnej lektury chcieć czegoś więcej? wink


Opowiadanie Hłaski to historia dwojga młodych ludzi, Agnieszki i Piotra, którzy pragną odnaleźć miłość. Gdy wydaje się, że faktycznie ją spotkali, okazuje się, że w popaździernikowej Polsce nie ma dla nich miejsca. Nie ma ziemi dla zakochanych – mówi jedno z nich. Zdanie krótkie, a zawiera cały dramat ich historii. Rozpaczliwie poszukują odrobiny prywatności. Jednak w szarej i nędznej rzeczywistości odnalezienie jakiejkolwiek nadziei na godne życie jest równie niemożliwe, jak zdobycie dla siebie jakiegoś kąta.


Jakie tematy można poruszyć podczas analizy lektury?
Jest ich naprawdę sporo. Wypisałam sobie te najtrudniejsze i najistotniejsze zarazem. Każdy z nich wypływa z konkretnego fragmentu tekstu.

Dzisiaj skupię się tylko na tych oscylujących wokół rodziny i budowania poczucia wartości dziecka.

1. Znaczenie opinii rodzica w życiu dziecka, programowanie dziecka przez rodzica, opiekuna, rola rodzica w budowaniu poczucia własnej wartości.

- Ty wierzysz, że ona była na spacerze? – szyderczo zapytała matka ze swojego łóżka. Leżała całymi dniami: brzydka, zgorzkniała kobieta o histerycznym usposobieniu, chora na serce. – Ty w to wierzysz? – powtórzyła. – Szwenda się pewnie z jakimś gachem. – Zwróciła w stronę Agnieszki swą wiecznie opuchnięta twarz, blada twarz. – Doczekasz się – powiedziała zbolałym głosem. – Ale ja tu bachora nie potrzebuję.


2.
 Ból wyrządzony przez wypominanie wypełniania podstawowych obowiązków przez rodzica względem dziecka. Brak wiary rodzica w możliwości dziecka.

- Chcę się uczyć – powiedziała.
- Uczyć, uczyć – powiedziała matka i jęknęła. Twarz jej miała wyraz męczeński. – Grzegorz też się uczył i co z tego wyszło? Skończysz tak samo jak i on, jeśli się nie opamiętasz.
- Jestem dorosła.
- Ale ja ci daję jeść – powiedziała matka. W głosie jej zabrzmiały nutki płaczu, ojciec odwrócił się. – Ja ci daję jeść, a nie kto inny – powtórzyła.


3.
 Dom w oczach dziecka, które nie jest kochane, nie jest doceniane. Dom, który nie wspiera, w którym rodzice się nie kochają, nie mają żadnej wizji na dalsze życie, dom, w którym nikt nie ma celów na przyszłość, żadnych marzeń, żadnych wartości.

 – Do domu – powtórzyła Agnieszka. – Do domu, gdzie matka bez przerwy jęczy, a ty siedzisz z ołówkiem w ręku i obliczasz, że piętnaście lat temu mogłeś za swoją pensję kupić sześćdziesiąt litrów wódki, podczas gdy teraz zaledwie dwadzieścia. Do domu, gdzie nie ma kawałka spokojnego kąta. Do rodziców, którzy do dziś dnia nie potrafią zrozumieć, w jaki sposób udało im się z sobą przenudzić dwadzieścia lat. Do domu, gdzie pomiędzy krzyżem, a portretem Stalina nie ma w zasadzie żadnej różnicy, gdyż ani jedno, ani drugie nie rozumie się zupełnie. Do takiego domu chcesz go przyprowadzić?


CIĄG DALSZY NASTĄPI
W kolejnej części pojawią się między innymi: temat braku porozumienia między ludźmi, dylemat być albo nie być, problem komentowania, które niszczy ludzkie życie.


Poczucie własnej wartości to kompetencja, która jest gwarancją życiowego powodzenia i szczęśliwego życia w zgodzie ze sobą. Jeśli jej zabraknie, zawsze będziemy czuli pustkę, smutek i wieczne niespełnienie.

Jednak nawet w momencie, gdy nasi najbliżsi nie zadbają o to, nie znaczy, że musimy już być skazani na taką beznadzieję. Poczucie własnej wartości można odbudować, a nawet stworzyć na nowo.

Warto uczniom w tym pomóc. Zainteresowanym polecam scenariusz lekcji na ten temat.

                                                                                                                               

* Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

 

Katarzyna

Autorka bloga

Artykuły najczęściej czytane

Blog

DIETA DLA MÓZGU, CZYLI CIOS W PRZEMYSŁ ZWANY SPOŻYWCZYM. Konieczna eliminacja; gluten - o co tyle hałasu?

DIETA DLA MÓZGU, CZYLI CIOS W …

19 październik, 2016

fot. link   Pamiętacie sposób na bardzo tani klej domowej roboty? Mąka i woda, prawda? D...

Blog

LIST NAUCZYCIELA DO RODZICÓW

LIST NAUCZYCIELA DO RODZICÓW

23 styczeń, 2017

Czasami chcielibyśmy o pewnych sprawach powiedzieć głośno, ale brakuje nam odwagi. Boli na...

Blog

NAJWAŻNIEJSZE POSTAWY I ZACHOWANIA, DZIĘKI KTÓRYM ZYSKASZ SERCA SWOICH UCZNIÓW

NAJWAŻNIEJSZE POSTAWY I ZACHOW…

14 październik, 2016

fot. link   Kiedy dowiedziałam się, że za kilka tygodni mogę rozpocząć pracę w szkole, o...