ODCHUDZAMY EDUKACJĘ - biegniesz z nami?


Gromadzimy zasoby. Wszędobylskie zbieractwo rozpanoszyło się na skalę makro. Chcemy mieć jak najwięcej. Bo „dużo” oferuje bezpieczeństwo, poczucie stabilności i spełnienia.

Kupujemy wszystko co popadnie, aby po jakimś czasie wyrzucić tony niepotrzebnych „dóbr”, co i tak nie jest jeszcze najgorszym scenariuszem. Gorzej, gdy rzeczy przejmują kontrolę nad naszym życiem i głową. Zbieractwo to ciężka choroba, podobno genetyczna wink

Także znajomi na portalach społecznościowych stają się rodzajem zasobu, który gromadzimy, chociaż wcale nie mamy zamiaru utrzymywać z nimi regularnego kontaktu. Jesteśmy „szczęśliwymi” mieszkańcami uniwersum nadmiaru.

Fatalny urok bogactwa oczywiście szkoły nie oszczędził. Programy są przeładowane do granic możliwości. Uczniowie załamują się pod ciężarem podręczników, zeszytów, ćwiczeń, ilości godzin spędzonych w pozycji siedzącej i całej fury nic niewnoszących zadań domowych.

Umysły mają zaśmiecone durnymi regułkami (których swoją drogą nawet nauczyciel nie pamięta) i brakuje im przestrzeni na twórcze myślenie. Ponieważ nowy materiał serwujemy im w sposób podający i mało przystępny, nie radzą sobie z opanowaniem go na takim poziomie, aby mogli być z siebie dumni, więc ich poczucie wartości topnieje z każdym rokiem szkolnym.


Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze mechaniczne i biologiczne bodźce, które w bardzo znaczący sposób spowalniają pracę mózgu i ograniczają jego możliwości. Mam na myśli złe paliwo, brak ruchu, szum informacyjny wylewający się ze screen mediów i niewystarczająca ilość snu.

Ale dół! Jesteśmy w stanie się z niego wydostać? Oczywiście! Mount Everest to nie walka z wiatrakami ale góra do zdobycia. Jednak nie wolno nam liczyć na cud. Musimy zaufać procesowi. To będzie bitwa, ale niesamowicie owocna. Spektakularne efekty są możliwe! A te pierwsze, które zmotywują do dalszej drogi, pojawią się szybciej niż myślisz smile

Daj się porwać FitEdukacji, a poczujesz się lekko i nabierzesz nowej energii!


Radzenie sobie z nadmiarem (jedzenia, dóbr czy informacji) jest dzisiaj jedną z najważniejszych przystosowawczo kompetencji. Proces kształcenia, czy raczej socjalizacji zawiera w sobie podobną sprzeczność. Z pewnością pamiętacie ją ze swoich czasów szkolnych. Tę konieczność dokonywania wyboru, z czego chcę być mistrzem, bo nie dam rady na takim samym poziomie opanować polskiego i matmy. No chyba, że byłeś omnibusem. Ja nie byłam wink


I na szczęście ani moim rodzicom, ani mnie nie przyszło do głowy, by inwestować w korepetycje z matematyki. Każdy z nas wiedział, że to będzie strata czasu i pieniędzy wink Skupiłam się tylko na moim celu – na języku polskim, a pozostałe przedmioty traktowałam jako konieczne etapy drogi. Nie mogły mi przeszkodzić, więc nie mogłam ich „zawalić”, ale też nie mogły pochłaniać zbyt wiele mojej uwagi, bo przecież nie wiązałam z nimi przyszłości. Nie twierdzę, że to jest najlepsze podejście do edukacji, ale mi wyszło na zdrowie smile


Doktor Marek Kaczmarzyk w swojej książce „Szkoła neuronów” zauważa, że uczeń jest w szkole zanurzony w gęstym, lepkim bagnie informacji. Stara się przetrwać, ale pływanie w nim nie jest łatwe. Nikt nie podaje ręki, wszystko wydaje się równie ważne. Brakuje drogowskazów, a nawet jeśli są, jak je odróżnić od wszechobecnego szumu?

Konieczne rozdzielenie odpowiedzialności za kształcenie w różnych dziedzinach wiedzy pomiędzy nauczycieli poszczególnych przedmiotów powoduje, że tracą oni z oczu rozmiary całości wymagań, które szkoła stawia przed uczniem. A są to dla niego najczęściej wymagania, którym nie może sprostać. Naturalna ciekawość i brak mechanizmu selekcji informacji pchają go początkowo w stronę pełnego, bezkrytycznego zaangażowania w jej przyswajanie. Szybko jednak okazuje się, że jest to zadanie niewykonalne, a miejsce ciekawości zajmuje bezradność.


Skupmy się na jakości. Lepiej jest zjeść udko od szczęśliwej kury niż nafaszerowanego antybiotykami całego kurczaka, prawda? Analogicznie rzecz się ma z edukacją. Wolimy wyposażyć ucznia w kompetencje, które faktycznie go ubogacą i uczynią jego życie lepszym, bardziej efektywnym. Koniec z suchą teorią, która wyjaławia umysł.


Biegniesz z nami?

 

                                                                                                                               

 

Katarzyna

Autorka bloga