DLACZEGO ODKRZESŁOWIENIE UCZNIÓW JEST TAK WAŻNE – inauguracyjny wpis do FitEdukacji


Z punktu widzenia neurodydaktyki jest to konieczne. Chyba już wszyscy wiedzą doskonale, że nauczanie przyjazne mózgowi nie może odbywać się w szkolnych ławkach (a przynajmniej nie zawsze). Jednak dzisiaj zbadamy ten temat z innej strony.

Z radością witam Cię w nowej zakładce na moim blogu smile FitEdukacja to termin, który wymyśliłam kilka miesięcy temu, ale jego misja bije w moim sercu już od dawna.


Co znaczy ten dziwny miks z modnym „fit” na czele? Mogłabym pisać na temat bez końca! W tym niepozornym słownym dziwolągu mieści się niewyczerpany ogrom znaczeń. Śmiem nawet twierdzić, że to przyszłość dla polskiej szkoły. I nie chodzi tutaj o to, że to ja wymyśliłam. Bynajmniej! To potencjał, który scali mnóstwo dobrych praktyk rodzących się na naszych oczach, to filozofia nauczania.

„FitEdukacja” znaczy dla mnie: zdrowa, lekka, bez zbędnych obciążeń, świadoma, minimalistyczna, przyjazna dla człowieka, wykorzystująca potencjał, propagująca zdrowy tryb życia. „FitEdukacja” to praktyczne nauczanie o funkcjonowaniu mózgu, wspieranie dobrych nawyków (w tym nawyków żywieniowych!), to nacisk na kształcenie kompetencji miękkich (niezależnie od przedmiotu nauczania).

Mój zachwyt nad zdrową dietą i aktywnością fizyczną, które wspomagają prawidłowe funkcjonowanie mózgu oraz miłość do kształtowania kompetencji miękkich, przerodził się w chęć stworzenia czegoś bardzo praktycznego. Marzy mi się taki ogólnopolski ruch, ale to dalekosiężne plany wink Na początek postaram się, abyś to Ty złapał bakcyla FitEdukacji i posyłał go dalej smile

Żeby dojść daleko, trzeba ruszyć z miejsca. Banał prawda? Ale skup się na tych słowach – ruszyć z miejsca. Opuścić to, co znane, porzucić pudełko komfortu i świadomie wystawić się na wiele niedogodności. Idąc dalej, abyś mógł zdobywać nowe przestrzenie jako nauczyciel, musisz poruszyć swoich uczniów. A zanim poruszysz ich serca, po prostu poderwij ich z krzeseł!


W ten sposób Twoja lekcja będzie nie tylko bardziej atrakcyjna i efektywna, ale zdrowsza. Wprowadzając ruch na swoje zajęcia, ratujesz życie swoim uczniom. Przesada?

Anders Hansen i Carl Johan Sundberg, w swojej książce „Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta” (jeden z moich najlepszych zakupów w ostatnim czasie smile), powołują się na badania, które dowodzą temu, iż siedzenie przez większą część doby zwiększa ryzyko chorób krążenia, cukrzycy i przedwczesnego zgonu. I to niezależnie od stopnia aktywności fizycznej! Zatem, jeśli uczysz w szkole sportowej i Twoi uczniowie trenują znacznie więcej niż ich rówieśnicy, nie zwalnia to Ciebie z obowiązku odkrzesłowienia.

Tak, obowiązku. Nie traktujmy tego tylko jak chwilowego trendu budzącej się szkoły. To naprawdę konieczność! Zwłaszcza w czasach cyfryzacji, która przykuwa młodych ludzi (i nie tylko) do screen mediów, a tym samym do bezruchu.


Wydaje się, że jest coś niebezpiecznego w siedzącym trybie życia ponad to, że zwiększa ryzyko nadwagi i zachorowalności na cukrzycę. Prawdziwym „czarnym charakterem” w tej sztuce może być substancja zwana lipazą lipoproteinową, która „odkurza” krew z tłuszczów i tym sposobem reguluje poziom cholesterolu. Jeśli się ruszasz, to lipazy lipoproteinowe uaktywniają się i zasysają tłuszcz, jeśli jesteś w spoczynku, to ta substancja także jest bezczynna.

Czy zatem należy być ciągle w ruchu? Przecież to niemożliwe! Spokojnie, wystarczy, że od czasu do czasu na krótko rozprostujesz nogi, by zagrożenia związane z siedzącym trybem życia zniknęły. Jak to się przekłada na szkolną praktykę? Jeśli nie jesteś w stanie przeprowadzić lekcji w terenie (a bądźmy ze sobą szczerzy, zazwyczaj nie jesteśmy w stanie), jeśli musisz przeprowadzić zajęcia w tradycyjny sposób – krzesło, ławka i zero ruchu, możesz wprowadzić gimnastykę śródlekcyjną. Polecam Ci genialny zestaw ćwiczeń Dennisona. Nie dość, że poderwiesz uczniów z krzeseł, to usprawnisz pracę ich mózgów. Pełen komplet ćwiczeń (opis i zdjęcia), znajdziesz w artykule FITNESS DLA MÓZGU, czyli jak pomnażać potencjał twórczy dzieci i uczniów.


Twoim zdaniem powyższe zdjęcie to przesada? Jesteś pewien, że Twoi uczniowie nie siedzą w ten sposób? Nie istnieje coś takiego jak dobra pozycja siedząca. I to nie jest tylko moje zdanie. Pozwól, że powołam się na opinię specjalisty.

Fizjoterapeuta, Daniel Kawka, w wywiadzie, który jakiś czas temu udzielił Inspiracjom dla szkoły, powiedział: Naukowcy stwierdzili, że siedzenie jest w obecnych czasach tym, czym było palenie papierosów pod koniec XX wieku. Brytyjczycy wyliczyli, że obniżona aktywność fizyczna kosztuje co roku państwo 20 miliardów funtów. Badacze stwierdzili, że godzina uprawiania sportu dziennie nie niweluje konsekwencji związanych z kilkugodzinnym siedzeniem. Jest to nadal zbyt duża dysproporcja. Nasz organizm dostosowuje się do aktywności, która jest dominująca. Receptą może być regularne rozciąganie się, które wykonywać można nawet w biurze lub szkole. Proszę mi uwierzyć, że nawet siedząc w biurze, można wiele zrobić dla swojego zdrowia, a początkowe „zmuszanie” się do ruchu przejdzie w przyjemny nawyk!

Polecam Ci lekturę całego wywiadu, (swoją drogą, to chyba najlepsza rozmowa, jaką do tej pory mogłam przeprowadzić na blogu), a póki co, koniecznie zobacz ten film.

 


Nie lekceważ tego wpisu. Często tak jest, że podczas lektury danej książki czy artykułu jesteśmy zachwyceni przesłaniem, ale gdy wrócimy „do siebie”, wszystko jest po staremu.

Wyobraź sobie, że na świecie rozprzestrzenia się śmiercionośny wirus, a naukowcy ostrzegają, że każdego dnia zbierze żniwo w postaci 1500 ofiar. Prawdopodobnie taka informacja wywołałaby niezwykłą panikę. Ale choć brak aktywności fizycznej do tego prowadzi, to jednak przyzwyczailiśmy się do tego faktu i rzadko o nim wspominamy. Zapewne również z takiego względu, że rozprzestrzenienie się tego wirusa nie było gwałtowne i nie nastąpiło w krótkim czasie, lecz stopniowo i powoli przez ostatnie dziesięciolecia, bez wstrząsających publiczność artykułów na pierwszych stronach gazet. To tak jak z gotowaniem żaby. Gdyby ją wrzucić do wrzątku, wyskoczyłaby, ale że była w wodzie podczas jej stopniowego ogrzewania, dobrowolnie zgodziła się na śmierć…

Temat konieczności odkrzesłowienia uczniów jest jak rzeka. Nie da się wszystkich aspektów dobroczynnego wpływu ruchu zamknąć w jednym artykule. A zagadnienie wpływu aktywności fizycznej na kondycję hipokampu jest fascynujący! O tym, że spacer przyspiesza nie tylko krążenie w nogach, ale i w głowie, będzie następnym razem wink

Jeśli szukasz pomysłów na lekcje bez krzeseł i ławek, polecam Ci nowoczesny podręcznik dla wychowawcy, który napisałam wspólnie z Marzeną Kud. Premiera książki odbędzie się najpóźniej w październiku. Tymczasem możesz skorzystać ze scenariuszy, które zostały opublikowane w ramach projektu „Wychowanie do Osobistego Rozwoju”.

Za kilka dni rozpoczyna się nowy rok szkolny. Nowe rozdanie, nowe zasady. Bardzo dużo jest w Twoich rękach. Na Twoich lekcjach przecież to Ty ostatecznie decydujesz.


Zgadzasz się ze mną, że odkrzesłowienie uczniów to paląca sprawa?

Jakie kroki podejmiesz?

No i najważniejsze, jesteś zainteresowany FitEdukacją?

Gdyby istniały na rynku scenariusze lekcji opierające się na założeniach FitEdukacji, realizowałbyś je na swoich zajęciach? Chciałbyś edukować swoich uczniów pod kątem edukacji zdrowotnej, w tym diety dla mózgu?

 

                                                                                                                               

ŹRÓDŁO:

Anders Hansen, Carl Jofan Sundberg, Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta. Jak świadomie wyćwiczyć ciało i umysł, przeł. Tomasz Oczkowski, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017.

 

Katarzyna

Autorka bloga